Rozdział 9

1514285_mrok

Obudziłam się w jakimś mieszkaniu. Leżałam na kanapie przykryta kocem. Jeszcze szumiało mi w głowie. Minęła chwila zanim wszystko sobie przypomniałam. Walka. Próbowałam ich rozdzielić.  Gdzie ja jestem? Spróbowałam się podnieść. Lecz z powrotem opadłam na sofę. Bardzo bolała mnie klatka piersiowa, co utrudniało mi jakiekolwiek ruchy. Z wielkim bólem podniosłam się do pozycji siedzącej. Z trudem mogłam oddychać. Rozejrzałam się po pomieszczeniu. Salon urządzony w nowoczesnym stylu. Dwie czarne kanapy, obok nich szklany stolik do kawy i oczywiście naprzeciwko ogromniasty telewizor. Jedna ściana była całkowicie pokryta regałami na książki. Wiele z nich wyglądało na naprawdę stare egzemplarze. Na jednej ze ścian znajdowało się ogromne okno zasłonięte zasłonami.  Natomiast z drugiej strony przez wyspę kuchenną można było zobaczyć kuchnię zachowaną w tym samym stylu. „Cudowne mieszkanie” – Pomyślałam. Z zachwytu wyrwał mnie znajomy głos.
- Spokojnie. Odpoczywaj. – Usłyszałam.
To był głos Phila. Popatrzyłam w kierunku, z którego dochodził. Stał razem ze Scottem. Zdziwiło mnie to. Przecież jeszcze nie dawno skakali sobie do gardeł. Było po nich widać ślady walki. Mieli napuchnięte twarze. Scott miał rozcięty łuk brwiowy. Phil rozbity nos. Śmiesznie tak razem wyglądali. – Co się stało? – Spytałam. Phil opuścił głowę. Podszedł do kanapy i klęknął przy mnie. Wydawał się smutny.
- Przepraszam, to moja wina. Ja… naprawdę nie chciałem.
Już pamiętam. Gdy próbowałam ich rozdzielić chłopak odepchnął mnie. Był wtedy w takim amoku, że zrobił to z ogromną siłą. Uderzyłam wtedy o ścianę i straciłam przytomność. Nie chciałam o tym rozmawiać, więc szybko zmieniłam temat.
- Nie chcecie się już zabić? – Zmusiłam się do sztucznego uśmiechu.
Widać było, że Phil też nie chciał o tym rozmawiać. Odetchnął z ulgą gdy zadałam pytanie.
- Wszystko sobie wyjaśniliśmy. – Odparł Scott. – Pomoże nam.
Teraz naprawdę mnie zamurowało. Jak go przekonał? Wczoraj na widok jego znamienia rzucił się na niego. Nie chce mi się wierzyć, że potrafili razem, spokojnie rozmawiać. Przyznam, że jestem ciekawa jak doszli do porozumienia.
- Naprawdę? – Popatrzyłam na nich.
- Tak. – Odparł Phil.
- I co teraz? Co robimy?
- Teraz odpoczywasz. – Powiedzieli jednym głosem na co uśmiechnęłam się. To było nawet słodkie, że się tak o mnie troszczyli, lecz to nie pora na odpoczynek.
- Nie ma czasu na odpoczynek. Musimy ich znaleźć. – Stwierdziłam.
Ostatnio Scott dużo mi o wszystkim opowiadał. Wiem, że nie możemy czekać. Każda sekunda jest wiele warta. Nie wiemy dokładnie co planuje Venom, wiec lepiej działać. Poza tym nie chce czekać na jego ruch. Na to co się stanie. Lepiej zacząć działać i to jak najszybciej. Musimy znaleźć tych, którzy pozostali i przekonać ich do naszego planu. Raczej jego braku. Nie mamy planu i w tym cały problem. Nie wiemy dokładnie co planuje Venom, wiec jak możemy mieć plan.
- Masz rację, ale to nie zmienia faktu, że masz złamane żebro. – Stwierdził Scott.
- Nic mi nie jest.
- Nieee… Wcale. Zróbmy tak.  Na razie ja będę ich szukał, a ty zostaniesz z Philem.
- Nie możesz iść sam.
- Mogę i właśnie to zrobię. – W tej samej chwili odwrócił się i wyszedł przez drzwi. Wyszedł. Jak mógł to zrobić?
- Zaczekaj! – Zerwałam się z kanapy.
Zrobiłam kilka kroków i przypomniał o sobie ból. W tej całej sytuacji kompletnie zapomniałam, że mam złamane żebro. Jeszcze tylko tego brakowało. On nie może iść sam. Jeśli coś mu się stanie, nigdy sobie tego nie wybaczę. Bardzo się z nim zaprzyjaźniłam. Wydaje mi się jakbym go znała od dawna, a to przecież tylko kilka dni. Nadajemy na tych samych falach i rozumiemy się niemal bez słów. To wszystko jest takie dziwne. Jeszcze niedawno byłam zwykłą, nudną nastolatką, twardo stąpającą po ziemi. A teraz? Wszystko zmieniło się tak szybko. Nie mogę się do tego przyzwyczaić. Że niby istnieją ludzie z magicznymi zdolnościami? Kpiny. Gdy to zobaczę to uwierzę,  a na razie pozostaje mi wierzyć chłopakom. Chyba nie są obłąkani. Raczej nie wymyśliliby sobie tego wszystkiego. Czasami wydaje mi się, że to po prostu sen, z którego zaraz się obudzę i wszystko będzie normalnie. Nigdy nie pomyślałabym, że ode mnie będą zależeć losy świata. Jak to w ogóle brzmi. Jak w jakimś cholernym filmie. Tylko różnica jest w tym, że to nie film i nie będzie powtórki. Albo wygramy my, albo oni.  Nerwowo szukałam ręką czegoś na czym mogłabym się podeprzeć. Nic. Obok pojawił się Phil, podtrzymując mnie. Jego silne ramiona oplotły się wokół mojej talii. Trzymał mnie pewnie, a jednocześnie delikatnie. Poczułam ciarki, które przechodzą przez moje ciało.
- Spokojnie. Trzymam cię. – Jego głos był spokojny i łagodny. Posadził mnie na sofie i siadł obok.
- Nie martw się o Scotta to duży chłopak, poradzi sobie.

3 myśli nt. „Rozdział 9

  1. Rzeczywiście, dziewczyna jest zdeterminowana, chce od razu zacząć działać.
    Mam tylko drobne uwagi (a zarazem rady) co do poprawności tekstu:
    - niedawno – piszemy razem, nie oddzielnie
    - wymyśliliby, pomyślałabym – również piszemy łącznie, tak jak wszystkie czasowniki w formie osobowej (odmienione) z cząstką „by”, „bym”, „byś” itp.
    Pozdrawiam i również zapraszam do siebie na nowy rozdział :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>